B2B

Jak zorganizować zawody strzeleckie w klubie: punktacja i tabela

Zespół Aimora23 września 202616 min czytania
Jak zorganizować zawody strzeleckie w klubie: punktacja i tabela

Sobota, dwunastu chętnych, jedno wolne stanowisko i prowadzący z kartką w ręku. Pierwsze pół godziny idzie świetnie — ludzie strzelają, śmieją się, ktoś trafia lepiej, niż się spodziewał. Po godzinie zaczynają się pytania, na które nikt nie umie szybko odpowiedzieć: kto już strzelał tę konkurencję? ile miał Michał? kto właściwie prowadzi? Prowadzący wodzi palcem po kartce, na której trzy kolumny mają różne jednostki, a przy dwóch nazwiskach stoi pytajnik.

To nie jest problem sprzętowy. Do rozegrania porządnego turnieju nie potrzeba lepszej broni ani droższych tarcz — potrzeba dwóch rzeczy, które da się ustalić przed pierwszym strzałem: kolejki i punktacji. Obie mają znane, sprawdzone rozwiązania, które działają tak samo na wiatrówkę, ASG i broń palną, i które można zastosować ołówkiem na kartce, jeśli akurat nie ma się pod ręką nic innego.

Przechodzimy tu przez wszystko, co trzeba ustalić, żeby zawody strzeleckie dla grupy wyszły: ile konkurencji rozegrać, jak przeliczyć wyniki z różnych gier na jedną tabelę, w jakiej kolejności ludzie startują, co zrobić z remisem, jak długo to realnie trwa i co pokazać ludziom na koniec. Dopiero w drugiej połowie pokażemy, co z tej roboty da się oddać aplikacji — reguły są ważniejsze niż narzędzie i działają bez niego.

Dlaczego zawody na kartce się sypią

Kartka nie zawodzi dlatego, że jest papierowa. Zawodzi w trzech konkretnych momentach, i każdy z nich jest przewidywalny.

Prowadzący patrzy w kartkę zamiast na linię ognia. To jedyna rzecz, za którą naprawdę odpowiada. Wpisanie wyniku zajmuje kilkanaście sekund — i wypadają one dokładnie wtedy, gdy jeden zawodnik schodzi ze stanowiska, a drugi na nie wchodzi, czyli w jedynym momencie przebiegu, w którym coś może pójść nie tak.

Po trzeciej konkurencji nikt nie wie, kto prowadzi. Emocje biorą się nie z samego strzelania, tylko ze świadomości, że dwa punkty dzielą cię od drugiego miejsca. Jeśli tabela istnieje wyłącznie w głowie prowadzącego i wymaga pięciu minut liczenia, grupa traci napięcie dokładnie wtedy, kiedy powinno rosnąć: w ostatniej konkurencji.

Wyniki są w różnych jednostkach. Jedna konkurencja mierzy liczbę trafień w 30 sekund, druga czas potrzebny na dwadzieścia trafień. Czternaście trafień i 41 sekund to nie są liczby, które wolno dodać. Większość improwizowanych turniejów rozbija się właśnie tutaj — nie na organizacji, tylko na arytmetyce.

Excel to nie rozwiązanie, tylko odroczenie problemu

Arkusz kalkulacyjny robi wszystko, czego potrzeba: sortuje, sumuje, rysuje tabelę. Gotowych arkuszy do wyników jest w polskich materiałach metodycznych sporo i są dobre. Problem nie leży w arkuszu, tylko w tym, że ktoś musi przy nim siedzieć — a na strzelnicy tym kimś jest prowadzący, który w tej samej chwili sędziuje, pilnuje osi i tłumaczy zasady komuś, kto pierwszy raz trzyma wiatrówkę. Arkusz działa doskonale w poniedziałek wieczorem, gdy się go wypełnia z notatek. Nie działa w sobotę o 14:40, gdy dwunasta osoba schodzi ze stanowiska, a laptop leży dwa metry dalej pod kurtką.

Czego potrzebuje turniej, żeby się nie rozpaść

Zanim padnie pierwszy strzał, trzeba ustalić pięć rzeczy. To cała lista — jeśli masz odpowiedzi na te pytania, turniej się nie rozsypie, niezależnie od tego, czy prowadzisz go w aplikacji, czy długopisem:

  1. Ile konkurencji i jakich. Ich liczba wprost wyznacza czas trwania imprezy.
  2. Jak przeliczasz wyniki na punkty. Bez tego nie połączysz trafień z sekundami.
  3. W jakiej kolejności ludzie startują — i czy ta kolejność zmienia się między konkurencjami.
  4. Co robisz z remisem. Osobno z remisem o pierwsze miejsce, osobno z remisem o dziewiąte.
  5. Jak ogłaszasz wyniki. Na głos, na kartce, czy w formie, którą uczestnicy sami sobie zabiorą.

Reszta artykułu to po kolei odpowiedzi na te pięć pytań.

Systemy do zawodów formalnych rozwiązują inny problem

Warto od razu postawić granicę, bo szukając w sieci trafisz przede wszystkim na nie. StrzelApp, Rezultaty24 czy shooterstats.pl to systemy biura zawodów: zapisy zawodników, obsługa sędziowska, wpisywanie trafień, wyniki na żywo na ekranie. Są dobre w tym, do czego powstały — zawody z regulaminem, listą startową i sędzią przy każdym stanowisku.

Nieformalny turniej dla grupy z ulicy nie ma ani zapisów, ani sędziego od wpisywania. Ma jednego prowadzącego, dwanaście osób, z których połowa strzela pierwszy raz, i dwie godziny. To inne zadanie, które częściej wymaga dobrej reguły niż narzędzia. Jeśli dopiero zastanawiasz się nad wyposażeniem obiektu, osobno opisaliśmy, co dają klubom i fundacjom cele elektroniczne; ten artykuł jest o tym, co się z nimi robi w sobotę po południu.

Punktacja — jak przeliczyć wyniki z różnych konkurencji na jedną tabelę

Punktacja zawodów strzeleckich to serce całej sprawy. Gdy jest dobra, wszystko inne jest logistyką.

Wzór

Po każdej konkurencji sortujesz wyniki i przyznajesz punkty według jednej reguły:

punkty = liczba zawodników − miejsce + 1

Przy dwunastu zawodnikach wygląda to tak:

MiejscePunkty
1.12
2.11
3.10
……
11.2
12.1

Tabela generalna to zwykła suma punktów ze wszystkich konkurencji. Nic więcej nie trzeba liczyć, a każdy uczestnik jest w stanie sam sprawdzić, czy się zgadza — co ma większe znaczenie, niż się wydaje, bo turniej, którego punktacji nikt nie rozumie, budzi spory zamiast emocji.

Nie jest to nasz wynalazek. Punktacja „za miejsca", ze skalą zależną od liczby startujących, to długoletnia praktyka w klasyfikacjach łącznych i zespołowych liczonych z lokat zawodników. Używasz standardu, nie eksperymentu.

Dlaczego nie skala 10-8-6-5-4-3-2-1

Skala o stałej długości jest kusząca, bo wygląda znajomo. Ma jednak wadę, która wychodzi natychmiast przy większej grupie: przy dwunastu zawodnikach ośmiostopniowa skala daje zero punktów czterem osobom. Są one po pierwszej konkurencji matematycznie poza turniejem — i doskonale o tym wiedzą.

Na strzelnicy, gdzie połowa grupy strzela pierwszy raz w życiu, to najgorsza możliwa decyzja. Początkujący, który wie, że nie ma już czego gonić, przestaje się starać i zaczyna patrzeć w telefon. Skala skalowana do liczby startujących trzyma wszystkich w grze do końca: nawet ostatnie miejsce daje punkt, a awans z dwunastego na ósme jest odczuwalny w tabeli.

Konkurencje mierzą różne rzeczy — i to jest w porządku

Wróćmy do problemu trafień i sekund. Punktacja za miejsca rozwiązuje go całkowicie, bo nie porównuje wyników — porównuje lokaty. W konkurencji na liczbę trafień lepszy jest wynik wyższy, w konkurencji na czas niższy; w obu przypadkach zwycięzca dostaje tyle punktów, ilu jest zawodników. Sekundy i trafienia nigdy się ze sobą nie spotykają.

Praktyczna uwaga do zapisu, obojętnie czy na kartce, czy w aplikacji: notuj surowy wynik, nie punkty. Punkty wylicz z niego dopiero przy budowaniu tabeli. Dzięki temu zmiana reguły punktacji albo porównanie dzisiejszego wyniku z zeszłorocznym nadal ma sens — tabela z samymi punktami jest po roku bezużyteczna.

Remisy

Standard sportowy, ten sam co wszędzie: 1, 2, 2, 4. Dwóch zawodników z identycznym wynikiem zajmuje tę samą lokatę i dostaje tę samą liczbę punktów, a kolejny spada o liczbę remisujących. Nie rozstrzygaj remisu w pojedynczej konkurencji kolejnością wpisania ani rzutem monetą — to psuje zaufanie do tabeli za cenę niczego.

Dogrywka — tylko tam, gdzie ma znaczenie

Remis w tabeli generalnej to inna sprawa niż remis w pojedynczej konkurencji. Dwie osoby kończące turniej z równą liczbą punktów na dziewiątym miejscu po prostu dzielą dziewiąte miejsce i nikt tego nie zauważy. Remis na podium zostawia niedosyt dokładnie tam, gdzie powinna być kulminacja.

Reguła, która się sprawdza: remis na miejscach 1–3 uruchamia dogrywkę, remis poza podium oznacza miejsce dzielone. Remisujący rozgrywają jeszcze raz ostatnią konkurencję z playlisty — nie nową, specjalną, tylko tę, którą przed chwilą skończyli. Powód jest czysto praktyczny: wszyscy znają już jej zasady i nikt nie tłumaczy nowego trybu o 21:00 zmęczonej grupie. Wynik dogrywki rozstrzyga wyłącznie kolejność między remisującymi; sumy punktów nie rusza.

Ważniejsze od samej reguły jest to, kto ją stosuje. Dogrywka bywa niemożliwa z powodów, o których żaden system nie wie: obiekt zamyka się za dwadzieścia minut, komuś skończyła się amunicja, ktoś musi odebrać dziecko. Pytanie o dogrywkę powinno więc trafić do prowadzącego, a nie zostać rozstrzygnięte automatycznie. W aplikacji Aimora zrobiliśmy to tak samo: po ostatniej konkurencji pojawia się pytanie „Remis o 2. miejsce — rozegrać dogrywkę?", a decyzję podejmuje człowiek.

Playlista konkurencji — turniej układasz jak setlistę

Lista uporządkowana, nie zbiór zaznaczonych trybów

Turniej to nie zestaw wybranych gier — to uporządkowana lista. Różnica jest istotna, bo ta sama gra w dwóch konfiguracjach to dwie różne konkurencje. Time Attack na 30 sekund i Time Attack na 15 sekund mierzą co innego: pierwszy premiuje wytrzymałość i rytm, drugi czysty refleks. Powinny mieć dwie osobne tabele i być punktowane niezależnie.

Dobry program zawodów buduje się więc jak setlistę: coś na rozgrzewkę, coś trudniejszego w środku, coś widowiskowego na koniec. W aplikacji nazwa konkurencji generuje się automatycznie z konfiguracji („Time Attack 30 s", „Time Attack 15 s"), więc dwa wystąpienia tej samej gry są rozróżnialne w tabeli bez żadnej pracy — a prowadzący może nadpisać ją własną, na przykład „Rozgrzewka" albo „Finał".

Obsługa listy

Mechanika edycji playlisty jest celowo nudna i identyczna z aplikacjami do muzyki: dodanie konkurencji wprowadza cię w zwykły ekran konfiguracji tej gry, tap otwiera pozycję do edycji, uchwyt po prawej zmienia kolejność przeciąganiem, długie przytrzymanie robi duplikat (najszybsza droga do wariacji „to samo, ale krócej"), a przesunięcie w bok usuwa.

Formaty — turniej raz ułożony wraca za miesiąc

Playlista bez zawodników to format. Program, który dobrze działa na twoim obiekcie, zapisujesz raz i przy kolejnym wydarzeniu zaczynasz od gotowej listy — wpisujesz tylko nazwiska.

Dla strzelnicy z cyklicznymi wydarzeniami to najbardziej niedoceniana część całej układanki. Pierwszy turniej kosztuje godzinę przygotowań, dziesiąty trzy minuty, a uczestnicy dostają za każdym razem ten sam, przewidywalny format — więc mogą porównywać się z poprzednim miesiącem.

Realny czas trwania — policz, zanim ułożysz

Najczęstszy błąd organizatora to liczenie czasu turnieju z czasu gry. Time Attack trwa 30 sekund, więc osiem osób to cztery minuty — i to jest rachunek, który zawsze się myli o rząd wielkości.

Pojedynczy przebieg to podejście do stanowiska, ustawienie się, przypomnienie zasad, strzelanie, zejście i zatwierdzenie wyniku. Realnie 2–3 minuty na zawodnika. Stąd jedyny rachunek, który warto zapamiętać:

8 zawodników × 3 konkurencje = 24 przebiegi = 60–75 minut.

Praktyczne maksimum na jednym stanowisku to 8–10 osób × 3 konkurencje. Powyżej tego jedna osoba czeka na swoją kolej dłużej niż dziesięć minut — a grupa, która czeka dziesięć minut, przestaje być grupą i rozłazi się po obiekcie. Jeśli masz piętnaście osób, masz dwa wyjścia: skrócić playlistę do dwóch konkurencji albo rozegrać dwa mniejsze turnieje jeden po drugim.

Ten sam rachunek obowiązuje na zawodach strzeleckich ASG i na evencie firmowym, tylko presja jest tam większa: grupy bywają liczniejsze, a czekający zawodnik ma wokół siebie całe pole do zagospodarowania. Turniej dla ośmiu osób da się poprowadzić na jednym celu; cztery cele pozwalają dodać do programu konkurencje wielocelowe bez przestawiania sprzętu między przebiegami.

Kolejność startu i rotacja — kto strzela ostatni, ma przewagę

Zawodnik, który startuje jako ostatni, zna wynik do pobicia. Wie, czy ma jechać na pewniaka, czy ryzykować. To jest realna przewaga i jeśli w każdej konkurencji startuje w tej samej kolejności ta sama osoba, to przewaga kumuluje się przez cały turniej.

Rozwiązanie: w każdej kolejnej konkurencji przesuwaj kolejność cyklicznie o jedną pozycję — pierwszy zawodnik ląduje na końcu, reszta przesuwa się o jedno miejsce w górę.

Dlaczego nie po prostu odwrócić listy? Bo odwrócenie zamienia miejscami wyłącznie zawodników skrajnych. Przy ośmiu osobach pierwszy i ósmy wymieniają się rolami, a czwarty i piąty nigdy w życiu nie dostaną pozycji ostatniego strzelającego. Przesunięcie cykliczne rozkłada tę przewagę po całej stawce, co przy trzech konkurencjach nie wyrówna wszystkiego, ale usuwa systematyczny błąd.

Drużyny — i dlaczego składy muszą być równe

Podział na drużyny jest opcjonalny, ale dla firm i grup zorganizowanych zmienia charakter imprezy: dwunastu obcych ludzi to dwanaście osobnych wyników, a trzy drużyny po czworo to głośna sala. Technicznie wystarczy nazwa, kolor i przypisanie zawodników — plus możliwość wylosowania składów, bo wybieranie do drużyny „jak na WF-ie" jest dokładnie tym doświadczeniem, którego nikt nie wspomina dobrze.

Blokada nierównych składów

Wynik drużyny to suma punktów jej zawodników. Najprostszy możliwy model, działający pod jednym warunkiem: składy muszą być równe. Drużyna pięcioosobowa przeciwko trzyosobowej wygrywa samą arytmetyką, a ratowanie tego średnią wprowadza do tabeli ułamki, których nikt na miejscu nie zweryfikuje. Lepiej więc nie pozwolić na start przy nierównych drużynach, niż liczyć potem średnie. Aplikacja robi to wprost: nie wystartuje i mówi, ilu zawodników brakuje albo ilu jest za dużo.

Nikogo nie trzeba odsyłać

Liczba chętnych rzadko dzieli się przez liczbę drużyn. Trzynasta osoba na dwanaście miejsc to reguła każdego eventu — ktoś się spóźni, ktoś dojedzie z kolegą, ktoś dopisze się w ostatniej chwili.

Rozwiązanie warto mieć ustalone wcześniej: nadmiarowych zawodników oznacz jako poza klasyfikacją drużynową. Grają normalnie, liczą się w klasyfikacji indywidualnej i mogą wygrać turniej, ale ich punkty nie wchodzą do żadnej drużyny. Nikt nie siedzi na ławce i format się nie wywraca.

Kiedy to wszystko robi aplikacja do zawodów strzeleckich — tryb turniejowy w Aimorze

Wszystko powyżej da się poprowadzić ołówkiem i robiono tak od zawsze. Pytanie brzmi, ile z tego prowadzący musi trzymać w głowie w trakcie, gdy jednocześnie odpowiada za linię ognia.

Tryb turniejowy w aplikacji Aimora zbiera te elementy w jeden przepływ: wpisujesz zawodników → układasz listę konkurencji → aplikacja prowadzi kolejkę, liczy punkty i rysuje tabelę. Kryterium, pod które ten tryb był projektowany, jest jedno i celowo bezlitosne: cała interakcja prowadzącego w trakcie turnieju to START → ZATWIERDŹ → START → ZATWIERDŹ. Nic więcej. Reszta czasu należy do grupy, nie do ekranu.

Jedna rzecz odróżnia to od wszystkich systemów wymienionych na początku: wynik nie jest wpisywany przez człowieka, tylko mierzony przez cel. Aimora to bezprzewodowe cele elektroniczne, które wykrywają trafienie i wysyłają je do telefonu przez Bluetooth — nie ma sędziego przy tarczy, nie ma wpisywania, nie ma sporu o to, czy to było trafienie. Nie ma też potrzeby zasięgu: turniej działa w całości na telefonie i celach, więc brak internetu na obiekcie niczego nie blokuje. Jeden cel — czyli komplet złożony z detektora, wskaźnika LED i dwóch odbłyśników — kosztuje 350 zł i sam w sobie wystarcza do rozegrania turnieju opisanego wyżej.

Ekran kolejki — jedyny ekran, na który prowadzący patrzy

W trakcie turnieju liczy się jeden widok: wielkie imię aktualnego zawodnika (w kolorze drużyny, jeśli drużyny są włączone), informacja, która to konkurencja i który przebieg, duży START w zasięgu kciuka i wyniki zawodów strzeleckich na żywo pod spodem — aktualna konkurencja aktualizuje się po każdym przebiegu. Ekran nie gaśnie przez cały turniej.

Osobnego zdania wymaga linia „następny: Bartek, potem: Paweł". To detal, który natychmiast rozpoznaje każdy, kto prowadził grupę: bez niego prowadzący po każdym przebiegu szuka po sali kogoś, kto nie wie, że zaraz jego kolej. Z nią dwie kolejne osoby same ustawiają się przy stanowisku, a turniej przyspiesza o kilkanaście sekund na przebiegu — czyli o kilka minut w skali imprezy.

ZATWIERDŹ / POWTÓRZ

Po każdym przebiegu na ekranie jest wynik i dwa przyciski. ZATWIERDŹ zapisuje i przechodzi do kolejnego zawodnika. POWTÓRZ odrzuca wynik i uruchamia przebieg od nowa.

Ten drugi przycisk jest ważniejszy, niż wygląda. Falstart, ktoś wszedł w oś, zawodnik zaczął przed komendą, cel się przewrócił — takie rzeczy zdarzają się co turniej i prowadzący musi mieć na nie odpowiedź w jednym kliknięciu. System, który przy pierwszym wypadku nie daje się poprawić, traci zaufanie natychmiast i bezpowrotnie, a prowadzący wraca do kartki.

Turniej można wstrzymać

Turniej nie zawsze idzie ciągiem: przerwa na kawę, inna grupa wchodzi na godzinę, ktoś chce w międzyczasie postrzelać solo. Wyjście z ekranu kolejki proponuje wstrzymanie — turniej wraca na listę jako „w toku" i wznawia się później od tego samego zawodnika, a aplikacja w międzyczasie działa normalnie. Stan zapisuje się przy tym po każdym pojedynczym przebiegu, nie po konkurencji, więc ubity proces, restart telefonu albo rozładowana bateria kosztują najwyżej jeden wynik, a nie cały wieczór.

Wyniki po turnieju — grafiki, które klient publikuje sam

Ogłoszenie wyników to nie formalność na koniec. To jedyny moment, w którym uczestnicy sami z siebie robią zdjęcia i wrzucają je dalej.

Tabela zbiorcza 1:1

Pierwsza grafika to tabela wyników turnieju strzeleckiego przygotowana dla organizatora: nazwa turnieju i data, miejsce na logo strzelnicy (wgrywane raz w ustawieniach), wyeksponowane podium, pełna tabela mniejszym drukiem poniżej i wyróżniony najlepszy wynik dnia. Aimora jest na niej wyłącznie jako mały watermark w rogu.

To nie skromność, tylko wyrachowanie: klient nie opublikuje na swoim profilu grafiki, która wygląda jak reklama cudzego produktu. Grafika ma wyglądać jak materiał strzelnicy, bo wtedy strzelnica ją publikuje — a mały znak w rogu każdego takiego posta jest wystarczającym zwrotem.

Karta indywidualna 9:16

Druga grafika powstaje osobno dla każdego zawodnika: format pionowy pod story, imię, miejsce, najlepszy wynik, nazwa i data turnieju.

Tabelę zbiorczą publikuje organizator — raz. Kartę indywidualną publikuje każdy uczestnik z osobna. Dwunastu zawodników to dwanaście postów, w których nazwa twojego obiektu pojawia się przed ich znajomymi. Ta sama robota projektowa, wielokrotnie większy zasięg.

Imię plus inicjał

Jest też opcja publikowania wyników jako imię i inicjał nazwiska zamiast pełnych danych. Klienci firmowi bywają na to wrażliwi i lepiej mieć to ustawione przed imprezą niż tłumaczyć się po niej.

Chcesz zobaczyć taką tabelę z logo swojej strzelnicy?

Prowadzisz strzelnicę, klub albo fundację? Napisz do nas — pokażemy zestaw w działaniu i pomożemy ułożyć pierwszy format turnieju pod twój obiekt i twoją grupę. Pakiet czterech celów, wystarczający na konkurencje wielocelowe, kosztuje 1 169 zł.

Napisz do nas

Co tryb turniejowy zastępuje, a czego nie

Uczciwie o granicach, bo to oszczędza rozczarowania. To narzędzie do rozegrania turnieju dla grupy, na miejscu, na jednym stanowisku. Zastępuje kartkę, arkusz i liczenie w głowie: robi kolejkę, punktację, tabelę i grafiki na koniec.

Nie jest systemem zapisów ani obsługi listy startowej. Nie wystawia klasyfikacji, licencji ani wyników do celów sportowych. Nie zastępuje biura zawodów na zawodach z regulaminem — jeśli organizujesz start z sędzią głównym i protokołem, potrzebujesz systemu z pierwszej kategorii, o której pisaliśmy na początku. Tryb turniejowy jest dla tej drugiej, znacznie liczniejszej soboty: grupa, dwie godziny, żadnego regulaminu.

To nie koniec — dokąd idzie tryb turniejowy

Tryb turniejowy jest pierwszym krokiem, nie ostatnim.

Kierunek, w którym idziemy, najwyraźniej widać w jednym miejscu: tryb pucharowy z drabinką pojedynków. Tabela punktowa mierzy równo i sprawiedliwie, ale ma jedną wadę — nie daje finału, w którym wszyscy stoją i patrzą na dwie osoby. Drabinka go daje. Naturalna postać tego rozwiązania to top 4 z tabeli generalnej wchodzące do pojedynków; docelowo turniej punktowy stanie się kwalifikacją do finału pucharowego, a nie całością wydarzenia.

Drugi wątek to formaty, w których nie ma kolejki. Dzisiejszy turniej opiera się na jednym stanowisku i rotacji — ktoś zawsze czeka. Naturalne rozwinięcie to formaty, w których strzela więcej niż jedna osoba naraz: sztafeta drużynowa albo przeciąganie liny między dwiema drużynami o jedno światło wędrujące po rzędzie celów. Wtedy czeka się na wynik, a nie na swoją kolej.

Trzeci to formaty o zmiennym składzie, które są szkieletem całej imprezy, a nie pojedynczą grą: „król stanowiska", gdzie wygrywasz i zostajesz, a przegrywasz i idziesz na koniec kolejki, albo drabina z odpadaniem. Pracujemy też nad tym, żeby prowadzący odzyskał oczy: ekran czytelny jako tablica wynikowa z kilku metrów i zapowiadanie następnego zawodnika głosem.

Kolejność zależy od tego, czego zażyczą sobie strzelnice, które już z tego korzystają. Jeśli prowadzisz obiekt i wiesz, którego formatu brakuje ci najbardziej — napisz. To realnie wpływa na kolejność.

Chcesz rozegrać taki turniej u siebie?

Reguły z tego artykułu są twoje niezależnie od tego, czym strzelasz i czego używasz do liczenia. Punktacja skalowana do liczby startujących, rotacja cykliczna, dogrywka tylko na podium, równe składy drużyn i rachunek 2–3 minut na przebieg działają tak samo z aplikacją i bez niej. Jeśli wrócisz z najbliższej soboty z kartką, na której tabela się zgadza — ten tekst zrobił swoje.

A jeśli chcesz, żeby wynik przychodził z celu zamiast z notatnika i żeby tabela była gotowa, zanim ostatni zawodnik zejdzie ze stanowiska — odezwij się. Najchętniej z pytaniem, którego formatu brakuje ci najbardziej; to rozmowa, na którą zawsze mamy czas.

Porozmawiajmy o turnieju na twoim obiekcie

Opowiedz, jakie grupy przyjmujesz i jak wygląda u ciebie typowa sobota — podpowiemy, ile celów ma sens, i pomożemy ułożyć pierwszy format. Jeśli wiesz, którego formatu zawodów brakuje ci najbardziej, tym bardziej napisz.

Skontaktuj się z nami
Udostępnij artykuł

Powiązane artykuły